Jest mi za ciasno. Jak zmienić swoje życie na lepsze?

Myślę, że w życiu każdego z nas nadchodzi taki moment, kiedy czujemy, że nadeszła pora na zmianę, transformację, rewolucję. Czasem wszystko jest względnie okej, ale gdzieś w głębi duszy czujemy, że to względne okej już nas nie satysfakcjonuje. Czasem to względne okej nas drenuje bo czujemy, że stać nas na więcej. Czujemy, że role jakie do tej pory wykonywaliśmy stały się dla nas za ciasne. I tak naprawdę w uświadomieniu sobie tej egzystencjalnej ciasnoty nie ma nic złego. Oznacza to, że się rozwijamy, rośniemy i ewoluujemy. Oznacza to, ze budzi sie nasza swiadomość i poszerza nasza samoswiadomość. Może też jesteś przykładem rybki, która znajduje się w zbyt długo w jednym małym akwarium i czuje że jest jej ciasno i że chciałaby więcej przestrzeni i jedyne co ją tak naprawdę ogranicza pomiędzy byciem w tej większej przestrzeni jest decyzja, że się boi, ale rusza do akcji.

Dlaczego boimy się ruszyć do boju i zmienić nasze życie na lepsze?

Możemy zdawać sobie sprawę, że nasze dotychczasowe życie jest już dla nas ciasne i uwiera nam niczym za małe buty, ale boimy się poczynić zdecydowane kroki aby coś z tym zrobić. Jesteśmy przywiązani do starej i znajomej wersji nas samych. Przwykliśmy do naszej szarej i nudnej rzeczywistosci. Zaskorupiliśmy się w tej szarej ciasnej rzeczywistości tak mocno, ze trudno nam się przez tę skorupę przebić. Ta stara tożsamość jest nam bliska, znamy ją na wylot, znają ją nasi bliscy. Często boimy się zastąpić starą i znajomą wersję nas samych, tą nową, żywszą, bardziej dynamiczną i ekspansywną. Bo ta nowa jawi się nam jako obca. A wszystko to co obce jest postrzegane jako zagrożenie przez nasze ego. Pojawia się wewnętrzny konflikt, a nawet dyskomfort. Z jednej strony pragniemy większej swobody, wolności, przestrzeni, z drugiej jednak strony boimy się zachwiać status quo. I takim oto sposobem dusimy się przez lata w sosie własnych przyzwyczajeń. Tak działa ludzka natura – bardzo boimy się tego co nieznane. Lęk przed nieznanym to chyba najbardziej fundamentalny ludzki lęk. Lęk przed nieznanym jest uniwersalny.

Zaskorupiliśmy się w naszej ciasnej rzeczywistości tak mocno, ze trudno nam się przez tę skorupę przebić. A ponieważ z każdym dniem skorupa ta robi sie coraz twardsza i grubsza, to trudniej jest jest sie niej wydostać. A z czego zrobiona jest ta skorupa? Skorupa ta jest produktem ubocznym naszych myśli, przyzwyczajeń, uwarunkowań, rutyn, nawyków, schmatów myślowych. I tak z każdym dniem podczas którego wykonujemy te same rytuały, powielamy te same schematy, wykonujemy te same czynności, odtwarzamy te same myśli, przebywamy w tych samych miejscach i wśród tych samych osób, dodajemy kolejna warstwe do naszej skorupy, naszego pancerza.

Jak wykreować nowe, lepsze życie?

Aby wykreować nowe, lepsze życie trzeba wpierw zmienić siebie. Trzeba konsekwentnie zmieniać swe nawyki, reakcje, schematy myślowe, przyzwyczajenia. No więc jakie kroki trzeba poczynić aby uwolnić się z tego pancerza przyzwyczajeń, jak wyswobodzić się spod twardej i ciężkiej skorupy życia, które nas już nie satysfakcjonuje? Przede wszystkim musimy sobie wpierw uzmysłowić, ze jesteśmy zakładnikami swej własnej skorupy, skorupy którą nieświadomie sami pieczołowicie budowaliśmy przez długie lata. No ale dajmy na to, że doznaliśmy jakiegoś olśnienia albo przebudzenia i że ta skorupa sie nam znudziła, ciąży nam niemilosiernie i chcemy czegoś nowego, czegoś innego, lepszego, bardziej ekscytującego, czegoś bardziej WoW! Jeśli taką skorupę budowaliśmy przez dajmy na to ostatnie 20 lat, to nie oszukujmy sie, ale nie dokonamy jakiejs wielkiej transormacji w przeciągu miesiąca, albo nawet roku. Nie oznacza to wcale, że rozpuszczenie tej skorupy zajmie nam aż kolejne 20 lat. Co musimy teraz zacząć robić, to rzeczy zupełnie odwrotne do tych które robiliśmy do tej pory. Jeśli każdy dzień spędzamy na biernej konsumpcji typu oglądanie telewizji albo przeglądanie portali społecznościowych, to nie wyczarujemy nagle uprganionej, doskonalszej wersji samych siebie.

Jak się zatem zabrać za tę skorupę? Myślę, ze istnieje wiele strategii. Można ją rozłupać, powoli rozkruszać, zacząć wiercić małe dziurki, rozmiekczyć…wszystko zależy od naszej determinacji, tolerancji na ryzyko, gotowości na stworzenie nowej, lepszej i bardziej fascynujacej wersji siebie. Myslę, że każdy powininen obrać swoją własną indywidualną strategię działania. Moja obecna strategia polega na wierceniu malych dziurek w mojej skorupie, ale rownież na jej powolnym rozkruszaniu. Przez te dziurki i szczeliny przenika więcej światła i świeżego powietrza, przedostaje sie nowa energia, wnikają wyższe wibracje. Oczywiscie dziurka w skorupie codziennosci to taka metafora na wprowadzanie nowych świeżych pomysłów, zmianie sposobu myślenia, transformacji naszych zachowań oraz nawyków, które już nam nie służą.

Image by Mileda Vigarova

STRACH  – Największy wróg sukcesu

To co najbardziej blokuje nas przed zmianą to obawa, lęk, strach. Lęk to najbardziej pierwotny, instynktowny odruch jaki odczuwa każda żywa istota. Lęk przed zagładą, lęk przed zatraceniem, lęk przed unicestwieniem. Ten pierwotny lęk ma na celu nas chronić przed niebezpieczeństwem, ale bardzo często ten lęk nam szkodzi i hamuje nasz wzrost. Największy lęk jaki może odczuwać istota ludzka to lęk przed nieznanym. Kiedy uda sie nam wyzwolić spod jarzma lęku, to tak naprawdę wtedy zaczniemy w pełni żyć. Aby w ogóle zacząć wprowadzać w życie jakiekolwie zmiany trzeba wziąć pod lupę nasze schematy myślowe. Czy zauważyliście, że w większości przypadków, kiedy rozważamy jakąś poważną zmianę w naszym życiu to nasz umysł podsuwa nam najbardziej pesymistyczne scenariusze. Wyobraźcie sobie, ze chcecie zrezygnować z obecnej pracy, ponieważ praca ta nie przynosi wam ani spełnienia, ani satysfakcji. Mało tego czujecie, że praca ta drenuje was i niszczy wasze zdrowie fizyczne albo psychiczne. Niemniej jednak na samą myśl o porzuceniu tej pracy, nasza wyobraźnia zaczyna malować najczarniejsze scenariusze typu: rzucę pracę i nieznajdę lepszej, nie bedę mieć regularnego dochodu, bez dochodu nie stać będzie mnie opłacić czynszu oraz rachunków, nie będzie mnie stać na jedzenie, umrę śmiercią głodową!!! I tak nakręca sie spirala lęku i samospełniająca się przepowiednia. Wyobraźmy sobie teraz, że zaczynamy nad sobą pracować, poznajemy nowe strategie i narzędzia i że za ich pomocą przeprogramowujemy swe pesymistyczne paradygmaty. Budzimy sie rano i reflektujemy jak cudownie byłoby rzucić naszą pracę. Nie odczuwamy żadnego lęku, tylko błogi spokój i podekscytowanie. Wyobrażamy sobie, że znajdujemy lepszą pracę, albo że zakładamy własny biznes, zaczynamy nowy projekt, lub kilka nowych projektow, wyobrażamy sobie bardziej satysfaksjonujący standard życia. Wizualizujemy sobie, iż nasza nowa działalność będzie bardzo dobrze prosperowala i przyniesie nam wiele radości i spełnienia. Mamy niezachwianą wiarę w to, że odniesiemy sukces.

Image by Sammie Chaffin

Leave a comment