
Nigdy nie jest za późno aby powywracać się do góry nogami.
Sadhu jogi w Varansi, Indie, luty 2025.
Jest mnóstwo młodych ludzi w wieku 20-30 lat, którzy decydują się rzucić pracę na pełen etat aby podróżować po świecie. Spotykam ich cały czas. Ale zrobić coś podobnego po czterdziestce? To szaleństwo! Czasami czuję się, jakbym była jedyną kobietą po czterdziestce, która rzuciła dobrze płatną i stabilną pracę w edukacji, aby podróżować po świecie i to do tego solo. Większość osób w moim wieku i o podobnych podróżniczych aspiracjach, prawdopodobnie prosi o urlop regeneracyjny. To mądre i askeruracyjne posunięcie, prawda? Ja też myślałam o wzięciu urlopu sabatycznego, ale jakoś nie mogłam sobie wyobrazić powrotu do dawnej pracy po kilku miesiącach podróży. Najwzwyczaniej w świecie byłam gotowa wywrócić swoje życie do góry nogami.Pragnęłam wolności i przestrzeni. Pragnęłam stworzyś nową wizję samej siebie.

Rejs po rzece Ganges. Varansi, Indie, luty 2025
Powód nr 1 – Znudziło mi się życie przypominające Dzień Świstaka
Miałam dość mojego przewidywalnego życia. Miałam dość rutyny. Każdy dzień był taki sam – ta sama praca, te same twarze, ten sam dojazd autobusem miejskim, ta sama deszczowa, wietrzna i zimna pogoda w Anglii. Czułam, że moje życie jest coraz bardziej zautomatyzowane i mechaniczne. Starałam się być wdzięczna, jak tylko mogłam, za wszystko co miałam. Codziennie pisałam dziennik wdzięczności i dziękowałam za hojne dary od Wszechświata. Ćwiczyłam jogę trzy lub cztery razy w tygodniu. Biegałam w ParkRuns w każdą sobotę. KAżdego dnia w południe chodziłam do lasu na spacer. Przyrządzałam pyszne smoothies i kolorowe sałatki. Gotowałam smaczne kolacje, chodziłam do kawiarni i fajnych restauracji. Czytałam mnóstwo książek na temat samorozwoju. Mimo to czułam, że czegoś mi brakuje, że nie mam czasu ani energii aby wsłuchać się w to do czego nawoływała mnie moje dusza. A moja dusza prosiła o wolność, inspirację, o przestrzeń, nowe smaki, barwy, melodie i faktury. Pragnęłam zmiany otoczenia i nowych wyzwań. Zapragnęłam żyć bardziej kolorowo!
Miałam stabilną i dobrze płatną pracę w Anglii. Pracowałam w specjalistycznym ośrodku resocjalizacyjnym dla dzieci i młodzieży, w dziale edukacyjnym. Uczyłam młodych ludzi z przeszłością kryminalną i problemami ze zdrowiem psychicznym. Wiele moich uczennic cierpiało na zaburzenia odżywiania. Uczyłam przedmiotów praktycznych. Niektórzy wychowankowie byli młodymi przestępcami, którzy popełnili poważne zbrodnie takiej jak morderstwo. Wielu moich wychowanków połykało długopisy lub baterie aby się samookaleczyć. Moją misją było nauczanie moich wychowanków umiejętności życiowych, ale niestety dla wielu z nich główną misją było odebranie sobie życia. Moja praca była satysfakcjonująca i interesująca z punktu pscyhologicznego, ale niezwykle stresująca i wyczerpująca emocjonalnie. Moi uczniowie stanowili zagrożenie dla siebie, innych i mienia. Kiedy jednej z moich ucznnnic udało się przechwycić moje nożyczki podcas zajęć z szycia na masznie i wybiec z nimi poza salę lekcyjną, a następnie tak bardzo się okaleczyć, że korytarz był pokryty krwią, postanowiłam złożyć wypowiedzenie. W ośrodku tym pracowałam jako nauczyciel prawie 8 lat.
Byłam wypalona. Czułam się jakbym była w klatce. Czułam się uwięziona. Ze względu na specyfikę miejsca, w którym pracowałam, ośrodek psychiatryczno-resocjalizacyjny znajdował się na kompletnym odludziu. Czasami czułam się odizolowana od reszty społeczeństwa, szczególnie podczas przerw na lunch. Potrzebowałam zasłużonej przerwy od pracy z trudną młodzieżą. Potrzebowałam wyłamać się błędnego koła praca-dom, dom-praca.
Powód nr 2 – Życie jest krótkie
Nasze nastawienie do życia zmienia się, po przekroczeniu 40-tki. Kiedy byłam młodsza, nie rozmyślałem tak często nad kruchością życia, jak czynię to teraz. Gdy wkroczyłam w piątą dekadę życia, zdałam sobie sprawę, że zostało mi mniej lat do przeżycia, niż przeżyłem do tej pory. Jednym z moich największych marzeń było podróżowanie po świecie, poznawanie nowych kultur, poznawanie inspirujących ludzi. Chciałam dodać więcej warstw i wymiarów do mojej ziemskiej egzystencji. Zaczęłam czytać książki o samorozwoju, o psychologii sukcesu, o finansowej niezależności, co zmotywowało mnie do działania. Przestałam wierzyć w mit, że należy pracować przez całe dorosłe życie, a następnie podróżować po świecie na emeryturze. Nie uważam, aby podróżowanie po świecie po 60-tce albo 70-tce było tak łatwe jak w wieku 30-tu albo 40-tu lat. Chcę odkrywać świat, gdy jestem nadal aktywna, sprawna, silna psychicznie i fizycznie i nadal czuję się młodo. Nie wiem, ile czasu mi zostało na tej pięknej planecie. Jednym z moich życiowych celów jest żyć tak aby niczego nie żałować.
Powód nr 3 – Żyj odważnie tu i teraz
Po raz pierwszy w życiu chciałam spróbować żyć bardziej świadomie, odważnie i autentycznie. Nie chciałam odkładać marzeń o podróżach na półkę. Nie chciałam czekać, aż wydarzy się coś tragicznego, aby zacząć żyć inaczej, aby zacząć żyć pełnią życia. Nie chciałam czekać, aż wydarzy się coś co sprawi, że może być za późno. Postanowiłam przestać czekać, aż nadejdzie stan gotowości – ten dzień może nigdy nie nadejść. Idealny moment nie istnieje.
Przeczytałam kiedyś, że wiele osób, które stanęły w obliczu traumatycznego zdarzenia lub stanu zagrażającego życiu, doświadcza potraumatycznego wzrostu - przypływu siły życiowej, który objawia się zwiększonym przypływem energii i inspiracji, przetasowaniem priorytetów i wartości, docenianiem życia w całym jego wymiarze. Nie chciałam czekać na potraumatyczny wzrost aby dokonać w swym życiu długo wyczekiwanej transformacji. Chciałam wywołać wzrost samodzielnie bez czekania na bolesnego kuksańca od losu. Chciałam odkryć nową ścieżkę życiową i zmienić priorytety tu i teraz.
Czy słyszeliście kiedyś o Annie Wilkins? Stając w obliczu śmiertelnej choroby, Annie postanowiła zrealizować swe wielkie marzenie aby zobaczyć Ocean Spokojny. Annie postanowiła wyruszyć w podróż przez całe Stany ze swoim koniem i psem. 4000-milowa przeprawa Annie była pełna wyzwań, ale także niesamowitych przygód. 63-letnia Annie przemierzyła Stany Zjednoczone konno, w towarzystwie psiaka, bez mapy i nawigacji. Kobieta wzbudzała ciekawość i podziw u spotkanych po drodze ludzi. Podczas swej podróży, Annie spotkała rzeszę ludzi, którzy witali ją z życzliwością i hojnością, oferując posiłki, schronienie i pomoc. Annie zyskała uznanie, a nawet sławę. Na temat życia i podróży Annie wydano wiele książek i publikacji.
Annie wyruszyła w pozornie niemożliwą podróż po tym, jak dowiedziała się, że zostało jej tylko dwa lata życia. Zignorowała radę lekarza, aby przeprowadzić się do domu pomocy społecznej. Kiedy Annie pakowała się na wyjazd, spodziewała się że spędzi wiele nocy pod gołym niebem. W rzeczywistości okazało się, że przypadkowo spotkani ludzie chętnie oferowali jej schronienie i nocleg w celach więziennych, stajniach, a nawet w eleganckich hotelach i pokojach gościnnych. Często jej gospodarze zachęcali ją, aby została u nich na stałe. Co za podróż! Co za legenda!
Historia Annie przypomina nam jak ogromna moc tkwi w wyjściu poza strefę komfortu. Annie osiągnęła to, co wielu uważałoby za niemożliwe - dotarła do Oceanu Spokojnego i spełniła swoje wielkie marzenie. Annie, kobieta która do czasu diagnozy całe swoje życie spędziła na tej samej farmie. Jej historia zainspirowała mnie do wyjścia poza moją własną strefę komfortu, do spróbowania innego stylu życia - bardziej odważnego, interesującego, swobodnego i autentycznego.

Moja wielka inspiracja - Annie Wilkins z towarzyszami podróży
Powód nr 4 – Czas na życiową aktualizację
Nasze komputery potrzebują regularnych aktualizacji. Musimy aktualizować oprogramowanie, aby zapewnić jego optymalne działanie. Aktualizacje poprawiają wydajność programów, dzięki czemu działają szybciej i wydajniej. Tak jak technologia ewoluuje i jest nieustannie udoskonalana, wierzę, że nasze życie również zasługuje na ciągłe ulepszenia i "remonty". Przepgrogramowanie w życiu może oznaczać naukę nowych umiejętności, eksplorację nieznanych terytoriów lub po prostu zmianę naszych perspektyw i zwyczajów. Takie życiowe przepgrogramownia może nas ożywić, odświeżyc, wypchnąć ze strefy komfortu i pomóc nam rozwijać się w sposób, którego nigdy sobie nie wyobrażaliśmy. Łatwiej nam zauważyć, że potrzebujemy „fizycznej" aktualizacji, ponieważ widzimy swoje odbicia w lustrach każdego dnia. Bardzo często obserwujemy nasz wygląd fizyczny. Ale co z wewnętrzną obserwacją? Co z refleksją nad naszą osobowością, naszymi marzeniami i wartościami? Ile razy zaglądamy do wewnątrz i mówimy: „Och, co się ze mną stało? Kiedyś byłam taki interesująca, inspirująca i kreatywna, miałam tyle celów, pasji i marzeń, a teraz… stałam się taka nudna, wyjałowiona i bezbarwna. Czy to już koniec?” Moja odpowiedź brzmi: nie! Czas na odświeżenie osobowości i przeprogramowanie stylu użycia, czas na aktualizację życiowego oprogramowania!
Jeśli porównam swoje życie do gry komputerowej, chcę, aby ta gra była ekscytująca i zabawna. Kto chciałby grać w grę, która jest nudna i powtarzalna, grę bez żadnych nowych wyzwań, żadnych przeciwności? Ten sam schemat dzień w dzień, te same twarze, rutyny, obowiązki, gadki i zachowania. To takie nudne! Jeśli nie ma nowych postaci, nowych wyzwań i możliwości zdobycia supermocy, nie ma następnego poziomu! Czyż nie byłoby wspaniale stworzyć następny poziom w grze swojego życia? Moja odpowiedź brzmi TAK! Postanowiłam wgrać nowe zasady, nowe postaci, nowe interfejscy, nowe wyzwania do planszy mojego życia.A co? Przynajmniej będę miała co wspominać!

Varansi, Indie, luty 2025
Powód nr 5 – Poszukiwanie przestrzeni do eksperymentów
Czasami kurczowo trzymamy się tego, co znane i przewidywalne, ponieważ nasz mózg panicznie boi się zmian i niepewności. To naturalny mechanizm ochronny. Opierałam się zmianom i bałam się rzucić pracę. Rzucenie pracy było podobne do pokonywania siły grawitacji. Ucieczka od schematu, który narzuca nam społeczeństwo, wydaje się aktem buntu. Wyrwanie się ze schematu było trudne i wymagało o wiele więcej wysiłku i samozaparcia, niż zdawałam sobie z tego sprawę. Wiedziałam jednak, że jeśli będę podążać jedną drogą przez resztę życia, pewnego dnia będę tego żałować. Wiedziałam, że podążanie tą samą wyświechtaną ścieżką każdego dnia, utrudniało mi odnalezienie nowych możliwości i okazji do samorealizacji. Coraz bardziej kusiło mnie, aby po raz pierwszy przeprowadzić w życiu jakieś eksperymenty! Chciałam przetestować różne okoliczności i odkryć kilka oryginalnych sposobów na życie. Moim celem było wykreowanie nowej siebie i przetestowanie moich przekonań i wartości, tak aby lepiej zrozumieć, co naprawdę sprawia, że moje życie jest satysfakcjonujące i soczyste.
Rozwój wymaga dyskomfortu. Okres, w którym doświadczyłam największego dyskomfortu psychicznego, skutkował największym wzrostem osobowościowym i zawodowym. Często jednak bywa tak, że po okresie wzrostu znowu wpadamy w stagnację. Kiedy wszystko się stabilizuje i wchodzi w stan rutyny, trudniej jest wybudzić się z hinotycznego rytmu marazmu . Kiedy doświadczamy tego stanu, jest to znak, że nadszedł czas, aby otrząsnąć się, wybudzić z hiponotyzującego marazmu i zaprosić do życia zdrową dozę dyskomfortu!
Rzucenie pracy, aby podróżować po świecie i pracować zdalnie, pozwoliło mi stworzyć bardziej niezależne, swobodne i elastyczne życie. To dopiero początek. Dopiero zaczynam. Rzuciłam pracę zaledwie dwa miesiące temu. Przecieram dla siebie nowe szlaki i uczę się wielu nowych rzeczy o sobie, o świecie, o ludziach. Będę teraz korzystać z przestrzeni blogowej, aby dać upust emocjom i porządkować własne myśli. A będziej tych myśli, oh będzie.
