Takie tam rozkminy o sensie życia, sile wizualizacji i intencjonalności

Na pewno każdy z nas zastanawiał się kiedyś nad sensem życia. Rozmawiałam kiedyś na ten temat z moim uczniem. Chłopak miał 17 lat, miał bardzo ciekawe postrzeganie świata, był niezwykle inteligentny. Chłopak był autystyczny i według mnie był geniuszem. Miałam z nim indywidualne zajęcia. Nie wiem jakim sposobem przeszliśmy na temat sensu życia, ale po dłuższym zastanowieniu, Sam powiedział, że według niego sensem życia jest bycie szczęśliwym! Bardzo mnie jego wypowiedź poruszyła. Przytaknęłam mu i powiedziałam, tak! Masz stuprocentową rację! Sensem życia jest być radosnym, szczęśliwym i wdzięcznym za wszystko to co mamy. Sensem życia jest zgłębianie piękna tego świata i osiągnięcie najdoskonalszej wersji siebie.

Zawsze nurtowała mnie tematyka budowania naszej wymarzonej rzeczywistości, kreowania najdoskonalszej wersji siebie. Jeśli możemy uszlachetniać różne kamienie i minerały, uzdatniać wodę, równie dobrze możemy uszlachetniać i uzdatniać swe wnętrze. Czytałam i nadal czytam dużo książek na temat samorozwoju. Książki te mówią, że aby osiągnąć w życiu coś prawdziwie niepodrabialnego, genialnego i niesamowitego trzeba odpowiednio nastroić nasze serce, duszę i intuicję. Trzeba dostroić się do specyficznego pola, specyficznych fal, specyfinczego wymiaru, w którym przechowywane są mądrości Wszeświata. Kiedy łączymy się z boskim polem nieskończonych możliwości, wtedy Wszechświat wysyła nam “pliki do pobrania”. Autorzy książek jakie teraz czytam, twierdzą zgodnie że wszelkie arcydzieła i wynalazki nie były nigdy owocem umysłu i intelektu, a duszy i serca.

„Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć, jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ten, kto jej nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka”. Albert Einstein

Myślę, że w przeciągu ostatniego tygodnia poczyniłam wiele istonych zmian w moim myśleniu i moim zachowaniu. Jeszcze dokładniej obserwuję teraz moje myśli, nawyki, zachowania. Wczoraj miałam bardzo ciekawą refleksję. Gdy kroczymy do przodu, do wyznaczonego przez siebie celu, to nie powinniśmy oglądać się za siebie ani rozglądać na boki. Jakim sposobem chcesz dojść do wyznaczonego celu jeśli nie patrzysz przed siebie, tylko spoglądasz w dół lub stale oglądasz się za siebie? Jeśli chcesz dojść do celu, a u mnie tym celem jest moje nowe wymarzone życie, to muszę jak najczęściej wyobrażać sobie moją nową wersję siebie, muszę zachowywać się i myśleć tak, jakbym już nią była. Nasza wizja musi być klarowna, plastyczna i odziałowywać na nasze zmysły. Musi być tak intensywna jak by miała miejsce na jawie. Nasza wizja musi być wyraźna, namacalna i przyprawiająca nas o prawdziwy zawrót głowy (w pozytywnym słowa tego znaczeniu). Bo tak naprawdę ta wersja mnie samej, ta rzeczywistość, którą tak bardzo pragnę już istnieje. Trzeba tylko mieć wytrwałość i siłę aby się do niej przybliżyć, aby się do niej przebić, aby się do niej przedostać. Najważniejsze jest aby tą rzeczywistość  pragnąć z całego serca, z całej duszy, z wszystkich sił! Wyobrażam sobie, że ta rzeczywistość znajduje się za jakąś kurtyną, a ja muszę do tej kurtyny dotrzeć i ją rozchylić. Wyobrażam sobie, że ta rzeczywistość istnieje za zaszronioną szybą, muszę tylko ten szron roztopić intensywnością moich myśli i wizualizacji.

Najważniejsze jest aby nie rozcieńczać swej intencjonalności. Nasze wyobrażenie, nasza wizualizajca musi być barwna, intensywna i konsekwetna. Takim sposobem, dzień po dniu zacznie ona nabierać więcej konturów, kształtów i barw. Zacznie być coraz bardziej solidna i namacalna, tak solidna i namacalna, jak moja obecna rzeczywistość. Wymiana starej rzeczywistości na nową, jest jak wymiana kliszy w aparacie fotograficznym. Jeśli naprawdę zależy nam na lepszej jakości życia, to nigdy nie zabraknie nam odwagi aby taką jakość sobie wyobrażać i doświadczać każdego dnia w naszym umyśle. Będę jeszcze dokładniej obserwować moje myśli, zwracać uwagę na ich kolor, kształt, zapach, wibrację. Chcę pielęgnować tylko i wyłączenie takie myśli, które programują mój umysł na sukces – rozwój, szczęście, miłość, obfitość, bogactwo i wszelkie wspaniałości tego świata.

Na podsumowanie tego pargrafu chcę napisać, że jeśli w danej chwili nie kultywujemy żadnej konstruktywnej pięknej myśli, to najlepiej jest wówczas delektować się pustką i ciszą. Lepsza jest kompletna pustka niżeli cierpka myśl niczemu dobremu i wzniosłemu nie służąca. Jeśli chcemy zmienić nasze dotychczasowe życie i naszą rzeczywistość to musimy wpierw zmienić nasze codzienne nawyki. Wystarczy, że zmienimy nasze nawyki myślowe, sposób w jaki spędzamy wolny czas, zmienimy nasze rutynowe zachowanie i z coraz większą regularnością zaskoczymy samych siebie. Ja zmieniam teraz zabarwienie swoich myśli z szarych i czarnych na myśli pulsujące kolorem i jaskrawą energią. Gram sobie teraz w taką mentalną grę: przechytrz negatywne, niczemu nie służące myśli, myśli fałszywe pochodzące od ego. Jak te ego myśli przechytrzyć? Obserwuj je sokolim wzrokiem, z precyzją zegarmistrza. Kiedy taką fałszywą myśl wytropisz, zastąp ją myślą dobrą i pozytywną.

Leave a comment